Na początku było zdjęcie - moja droga


Moja droga do biegania, do nowego życia... Wielkie słowa, ale rzeczywiście bieganie mnie zmieniło, wciąż mnie zmienia. To nie tylko zmiana w wyglądzie zewnętrznym, ale także nowy impuls do życia. Siedzący tryb życia, mocno zobowiązująca i aktywizująca praca zawodowa sprawiły że bardzo się roztyłem. Na pewno też wpływ na moje życie miała zmiana miejsca zamieszkania. Trafiłem w zupełnie nowe środowisko. Zanim swoją wrodzoną aktywność uruchomiłem w Dobczycach minęło kilka lat. To był trudny czas. Pozostawienie pasji i przyjaciół w Krakowie. Odnajdywanie się wśród nowych ludzi. Tak to widzę dzisiaj.



Tytułowe zdjęcie, od którego wszystko się zaczęło...




Do tego wszystkiego na świecie pojawiały się nasze dzieci. To najcudowniejsze chwile. Okres ciąży żony przenosił się fizycznie również na mnie... Właściwie patrząc na nas można się było wtedy zastanawiać...hmmm to kto będzie rodził?

Mam wspaniałą żonę. Kochała mnie i wspierała nawet, gdy miała obok siebie grubaska. Zresztą to ona jest głównym motywatorem największych zmian w moim życiu. Zawsze dawała dyskretne impulsy albo gdy je ignorowałem, to po czasie okazywało się, że większość racji było po jej stronie. 



Najpierw było tylko "Kochanie może troszeczkę byś się za siebie wziął...", Zazwyczaj odzywała się wtedy moja męska duma: "A co nie kochasz mnie, już ci się nie podobam"...




 Zanim posłuchałem żony, musiałem tak naprawdę posłuchać siebie. A żeby siebie posłuchać musiałem dojść do wniosku, że jestem zaniedbany. Najbardziej uświadomiło mi to pewnej niedzieli zdjęcie z wakacji, które przeglądałem. zrobione od tyłu. Ja i syn na plaży. Co zauważyłem na zdjęciu? Że ocieka ze mnie tłuszcz. Zacząłem się siebie wstydzić. W tamtej chwili zaczęła się droga, dość długa droga. Dziś od tego czasu można podzielić ja na kilka etapów.

Następnego dnia miałem na sobie buty i robiłem pierwsze kilometry. Robiłem...jak umiałem. Bieganie słoni to widok dość mało powszechny i estetyczny. Nie miałem zegara, kilometry wymierzyłem na google maps, a czas liczyłem na zwykłym stoperze. Zapiski prowadziłem na kartkach.


W moim przypadku nie było tak, że jednym rzutem zrzuciłem wiele kilogramów. Najpierw było kilka. Zacząłem biegać i to bieganie mi już zostało. Sporadycznie zdarzyło mi się wziąć udział w biegach. Zresztą mój pierwszy start to...maraton ale wtedy jeszcze nie czułem potrzeby zrzucania. Po prostu przebiegłem go z ambicji. Jak to ja osoba, która kiedyś grała w piłkę nie przebiegnę maratonu? Ja Piwowarczyk nie przebiegnę? Ambicja skończyła się bólem, kontuzją. Na wakacjach w 2011 znów pobiegłem, ale to też epizod pięciu kilometrów w Gdańsku.

 W najgorszym momencie ważyłem 84 kg (przy 166 cm wzrostu). W pierwszym rzucie odrzuciłem ze swojego ciała kilka kilogramów i się tym zadowoliłem. W 2014 r. na mojej drodze pojawił się Dobczycki Klub Biegacza. 



Zacząłem jeszcze regularniej biegać. grupa powodowała mobilizację. Długo będę wdzięczny mojemu sąsiadowi Tomkowi. Podczas jednego ze wspólnych treningów powiedział "straszne" słowa. Gdy ja zadowolony mówiłem mu 5 zrzuconych kilogramach on szczerze parsknął, że ja to powinienem 10, albo 15 zrzucić. Ależ mnie to ubodło. 

Wróciłem do domu i pożaliłem się żonie...I znów wziąłem się za siebie. ta k zaczął się drugi etap. Na mojej drodze stawała grupa - najpierw DKB, potem ROZBIEGANE DOBCZYCE. Wielu przyjaznych ludzi, których słuchałem. Bardzo dużo też czytałem na temat diety, biegania. 

Wiele się zmieniło przez te 1000 treningów... Kocham każdy krok który pokonałem w drodze do lepszego...



W moich pasjach jest jeszcze piłka nożna. Prawie od zawsze interesowałem się sportem, wiele lat życia poświęciłem właśnie piłce nożnej. Piłka nożna to także moja pasja. Grałem w klubach takich jak KS Borek, LKS Libertów, czy Wróblowianka. Niższe ligi. Byłem trenerem i ukończyłem studium z tym związane. Miałem mały epizod sędziowski. 11 lat prowadzę wielki turniej piłkarski dla dzieci.

Życie każdego z nas toczy się i kieruje w różne strony. Różne wydarzenia nas zmieniają i sprawiają, że zapominamy dbać o siebie. Dbając o siebie dbamy także o swoją rodzinę. Z tego założenia wychodzę, że im bardziej będę sprawny i zdrowy, tym dłużej będę mógł służyć swojej rodzinie.